Koszyk

Ilość produktów: 0

Wartość koszyka: 0

Książki

OSTATNIA ROMANTYCZNA PRZYGODA -12 opowiadań o miłości

Wydanie: papierowe
Cena: 25.00 zł
Wydanie: e-book
Cena: 9.50 zł

Stron 262, format A5 (20,5 x 14,5 cm ) ISBN 83-903536-4-4;
Krótkie opowiadania z zaskakującą pointą.

„Opowiadania miłosne Margaret Todd przenika aura tajemnicy. Coś następuje czego czytelnik nie domyśla się aż do końca, aż do pointy, w której zawiera się sens opowiadania. Ukryte w cieniu sprężyny ludzkich działań, pożądania i myśli jako siła sprawcza i tło wciągają czytelnika w swój zagadkowy labirynt, aż zaczynają go fascynować miłosne przygody bohaterów Margaret Todd i psychologia wysnuta na kanwie wydarzeń. A więc miłość i psychologia. Poin-ty, które wprawiają w zdumienie, gdyż w ich świetle osoby i wypadki nabie-rają nowych, nie przeczuwanych znaczeń. Jest to poza tym dobra literatura oparta na prawdach życia i doświadczeniach, jakie staną się może i naszym kiedyś udziałem?”

(-) Jerzy Piechowski

1. Czeka4
2. Jesienny park 14
3. Magia kina 28
4. Najlepiej płatne opowiadanie 43
5. Ostatnia romantyczna przygoda Eda Colinsa 55
6. Rozstanie z Izoldą 72
7. Ucieczka 93
8. Wigilia we czworo 138
9. Wnuczka Weroniki 161
10. Wysłannicy opatrzności 178
11. Zaproszenie

Spis opowiadań:

1. Czekanie

2. Jesienny park

3. Magia kina

4. Najlepiej płatne opowiadanie

5. Ostatnia romantyczna przygoda Eda Colinsa

6. Rozstanie z Izoldą

7. Ucieczka

8. Wigilia we czworo

9. Wnuczka Weroniki

10. Wysłannicy opatrzności

11. Zaproszenie do Tanga

12. Zupa po cygańsku

 

1. Czekanie 4
2. Jesienny park 14
3. Magia kina 28
4. Najlepiej płatne opowiadanie 43
5. Ostatnia romantyczna przygoda Eda Colinsa 55
6. Rozstanie z Izoldą 72
7. Ucieczka 93
8. Wigilia we czworo 138
9. Wnuczka Weroniki 161
10. Wysłannicy opatrzności 178
11. Zaproszenie
Fragment opowiadania UCIECZKA

- Obudziłam się w środku nocy i nie mogłam już zasnąć. Nie, właściwie raczej bałam się zasnąć, żeby nie wrócić do tamtej koszmarnej scenerii. Kory-tarze, labirynty, schody... Lęk przed nieznanym. W końcu obrazy znikły, zo-stała tylko beznadziejna rozpacz z nieuświadomionego powodu. Rozpacz w najczystszej postaci, i paniczna chęć ucieczki przed tym uczuciem. Dziwne. Czy pan również odczuwa najsilniejsze emocje we śnie? - kobieta spojrzała na młodzieńca słuchającego z uwagą jej wyznań. - Rzadko miewam sny, lub może ich nie pamiętam - spojrzał w jej ciemne oczy i dostrzegł w nich wyraz udręki. - Proszę o tym nie myśleć - dotknął jej delikatnej dłoni, którą opierała o reling. Spo-strzegł przy tym, że obie dłonie zaciskała kurczowo, jakby obawiała się o utratę równowagi, a morze było przecież wyjątkowo spokojne i statek sunął jak po szklanej tafli. - Ma pan rację: nie myśleć, zapomnieć - spróbowała uśmiechnąć się, ale w kącikach ust pozostał grymas goryczy. - To tylko sen. Sama pani mówi, że na jawie nigdy nie przeżywa uczuć tak głęboko. - Tak, chyba tak - spojrzała na niego tym razem już inaczej, jakby trochę nieobecna. Lewą ręką dotknęła sznura pereł na szyi. Zaplątywała i rozplątywała je bezwiednie. Stali tak oboje dłuższą chwilę w milczeniu. Większość pasażerów korzystała z leżaków na górnym pokładzie. Tu było niemal całkiem pusto. Ile ona może mieć lat - zastanawiał się John. Pierwsza młodość minęła już z pewnością, ale kobie-ty z jej środowiska nie robią przecież niczego, prócz zabiegów odmładzających. Ta ledwie widoczna blizna za uchem może być po operacji plastycznej. Słyszał o tym, ale nigdy nie widział efektów, mógł się więc mylić. Nieskazitelny makijaż robi wrażenie oszczędnego, a brązowe pukle włosów mają od-cień całkiem naturalny, jeśli przyjąć za naturalne zupełny brak jednego choćby siwego włosa. W kre-mowej bluzce na tle błękitnej tafli wody i nieba wyglądała ładnie. Była niewątpliwie pociągającą ko-bietą. Gong wzywający na obiad przerwał chwilową zadumę, w której oboje się pogrążyli. - Idziemy? - spytał młody człowiek. - Idziemy - odpowiedziała, biorąc go pod rękę. Ten staroświecki gest sprawił, że w pierwszym momencie poczuł się zakłopotany, ale w chwilę później był zadowolony. Wyglądali na zaprzyjaźnionych, co mu pochlebiało. Znali się od kilku zaledwie dni. Posadzono ich przy wspólnymstole i chociaż było ich razem pięcioro, ona wyróżniała właśnie jego, jak sądził ze sposobu w jaki go traktowała.

Copyright © 2017 Margaret Todd - sklep internetowy

Zamknij Ta strona używa plików cookies. Dowiedz się o celach i zasadach ich wykorzystywania.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki.